<title_newspaper="Trybuna Ludu">
<title_article=Pracy, chleba, wolnoci...>
<author_1="">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1952">
<month="2">
<date="1952-02-04>
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
ni mi si w nocy to wystoiwanie przy niegu, to nieopalone mieszkanie, jak dzieci czekaj na mnie pod pierzyn w dzie, a tu zimno w domu. Baem si jakby na wojnie jakich gazw trujcych. Nadesza jesie, robt nie ma murarskich, musiaem z powrotem wrci do dawniejszej ndzy. Ale tym razem byo to straszn klsk dla domu. Obmyliwaem swj los i sw bezrobotn niedol, postanowiem w swym umyle wymczy sw rodzin to jest dzieci, a pniej samego siebie. Spotkaem czowieka znajomego, w podeszym wieku, ktry mnie przetumaczy i doradzi mi, jak mona sobie radzi, byleby nie umrze i tego czynu si nie dopuci. Wic usuchaem si i napisaem o jakiekolwiek wsparcie do opieki spoecznej podanie. Zgosiem si do opieki to mi
powiedziano, ebym si dowiedzia za dwa tygodnie, a tu ja ju godny i dzieci, przeczekaem w mczarniach godu, mrozu z dziemi te dwa tygodnie...
...Za dni 18 id z powrotem do opieki i bagam, e przyjdzie mi wyprzeda te moje sprzty i odzie jak posiadam, byleby nie da komu z mej rodziny pomrze z godu przy mnie dopki yje. Odpowiedziano mi, e mog czyni co sam uwaam i tym si nie zraali, tylko ebym oczekiwa odpowiedzi.
...Odywiam swe dzieci kartoflami i marchwi, nawet i burakami, bo kapusty to nie mam, bo nie byo za co kupi i nakwasi. To byo poycie nasze i straciem si nawet chodzi z wycieczenia.
...I pracownicy rwnie tak yj bom widzia na wasne oczy, jak jeden znajomy inynier spoywa kaw czarn bez cukru i na razowym chlebie. Zamiast misa lub jakiego tuszczu mia pokrojone kartofle w plasterki i uoone na chlebie.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>